niedziela, 29 grudnia 2013

Skończone ozdóbki

Nareszcie!! Po latach moje cudne ozdoby z Dimensions wreszcie zawisły na choince!! Uf. Ale mnóstwo roboty było przy tym i nie jestem zadowolona z wykończenia z tyłu, tym bardziej że dziwne były szablony do wykończenia - kółko miało rozmiar dokładnie wyszytego ornamentu, więc trochę trudno się je kleiło, za to serducho o prawie pół cm mniejsze niż wyszyte!! i się fatalnie to ściągało i kleiło :/
Generalnie w środku jest kartonik z filcem, materiał ściągnięty wokół nich i przyklejony filc na wierzchu.
Na szczęście na choince da się je tak powiesić, że tyłu nie widać ;P


 
 
 
 

sobota, 28 grudnia 2013

Nowe projekty eh ;)

No to się wpakowałam.. Napisałam na grupie na fejsie o jednym projekcie z innej grupy i w efekcie sama utworzyłam kolejną liczącą już koło 30 duszyczek :P
Ale do rzeczy - zabawa polega na wysyłaniu sobie kartek urodzinowych z 3 motkami muliny w prezencie :) Taki tam... hafciarski upominek ;)
Jeśli ktoś ma fejsa i byłby zainteresowany to zapraszam tu https://www.facebook.com/groups/339456006195939/- zapisy do 31 grudnia :)

wtorek, 24 grudnia 2013

Życzenia

Krótko i treściwie:
Radosnych i zdrowych (nie przejadać się piernikami! ;P ) Świąt w gronie rodziny i przyjaciół, fantastycznych prezentów i dużo wolnego czasu na krzyżykowanie ;)

środa, 18 grudnia 2013

Prezenty mikołajowe

Mikołaj co prawda już minął, ale że mam opóźnienie ze wszystkim, to teraz się chwalę prezentami ;)
Po pierwsze - wspaniałe prezenty od mojej mamy - 2 kuferki różnej wielkości na przydasie hafciarskie:

 
 

Po drugie - na Facebooku brałam udział w zabawie mikołajowej (z założeniem, że co najmniej 1 rzecz musi być ręcznej roboty) i dostałam super wypasioną paczkę - z zestawem do haftu, nićmi, pyszną herbatką, dropsami, świetnym kubkiem w swetrze itd :)
Jako że moja paczka była wysyłana z Krakowa, w warunkach bojowych (bo po powrocie Młodej ze szpitala) więc nie do końca udało mi się zrobić ją taką jaką chciałam, oczywiście zapomniałam  o zrobieniu zdjęcia. Mam tylko fotkę jednej rzeczy, którą wysłałam - komplet biżuterii mojego autorstwa. Ale i tak fotka taka sobie wyszła ;/ coś Kraków teraz nie był dla mnie łaskawy..
 


sobota, 14 grudnia 2013

Wyróżnienie w konkursie Ariadny

Moje kostki zostały docenione :) Zdobyły wyróżnienie w konkursie "Biżuteria pod choinkę", organizowanym przez Ariadnę :)
W ramach upominku dostałam termokubek, długopis, smycz i list z gratulacjami ;)

wtorek, 3 grudnia 2013

Cisza bo...

Bo tak to jest, jak sobie coś zaplanuję. Mam szczerą nadzieję, że rok się wreszcie skończy....

Wybrałam się do rodziców z Młodą z kilkoma robótkami. Tak, żeby Młoda pobawiła się z dziadkami, a ja żebym trochę przyjaciół poodwiedzała i doszła do siebie do końca po dość długiej i nieprzyjemnej infekcji nerek. Jak to stwierdziła moja koleżanka - na wakacje od męża i gotowania ;)
3 dni po naszym przyjeździe ojciec złapał jakieś paskudztwo - przewiało go jak zmieniał opony na zimowe.
2 dni później Młoda wylądowała w szpitalu z bardzo wysoką gorączką, podejrzeniem zapalenia opon mózgowych lub jeszcze gorszymi rzeczami. To było w środę 2 tygodnie temu. Po 2 dniach przyplątała się infekcja (a może już była cały czas?), więc dostała antybiotyki i przykaz bycia w szpitalu. Na moje szczęście w naszej sali były zbędne materace, a rodzice zachowali moją karimatę.
Mówiłam już, że ledwo wyszłam z problemów z nerkami? To tak dla lepszej rekonwalescencji miałam kilka nocy na szpitalnej podłodze.
Lekarze tyle co z papierka, bo podejście i wiedza niektórych poniżej poziomu (np. lekarka uznała wybroczyny za wysypkę rumieniową!) i w sumie nie do końca wiadomo, co Młoda złapała. Teoretycznie jakiś zjadliwy wirus zapalenia gardła/anginy. W niedzielę jej stan na tyle się poprawił, że importowany z innego szpitala (na gościnnych dyżurach ;) ) lekarz wypisał nas do domu, przykazując dalej brać antybiotyki i walczyć z katarem. W międzyczasie przyjechał do nas mąż, który zabawiał Młodą w weekend i w dzień wypisu. Niestety, musiał wrócić do domu - ktoś musi zarabiać na rachunki.
Po naszym wyjściu ze szpitala, moja mama, która mimo słabego zdrowia dzielnie dzień w dzień przyjeżdżała do szpitala, przywoziła rzeczy, zajmowała się Małą, żebym mogła się wykąpać rozchorowała się na anginopodobne coś.
Teraz dochodzi już do siebie. Ojciec praktycznie już wyleczony. Młoda trochę kaszle i ma katar, ale coraz z nią lepiej.
Wczoraj byłyśmy z Młodą na jej pierwszym spacerze od pobytu w szpitalu (lekarze odradzali wcześniej).
Wczoraj po południu dostałam gorączki. Dzisiaj obudziłam się z uczuciem posiadania w gardle szkła z rozbitej co najmniej pół litrowej butelki. Po południu widzę się z lekarzem.

Trochę powyszywałam. W sumie musiałam, aczkolwiek deadliny mocno się poprzesuwały. Zrobiłam jedną rzecz w ramach wymiany mikołajowej zorganizowanej przez jedną z grup na fejsie, dlatego póki paczka nie trafi do adresatki, fotki nie zamieszczę ;)
Walczę z UFOKami i kończę Smoka.
I zastanawiam się, czy jest sens wyjeżdżać od rodziców przed Wigilią :/ W tym tempie to nasza rodzinka naprawdę będzie zdrowa na Nowy Rok :/

niedziela, 3 listopada 2013

Sobotni wieczór

Około godziny 20. Smok wybajkowany, wychlupotany i wykolacjonowany. Ale kto by tam od razu spał...
Plan zakładał obejrzenie ze 2 X-files'ów (przypominamy sobie starocie ;) ). Mąż tymczasem uznał, że wieczorny Smok jest ponad jego siły i pójdzie się zdrzemnąć. Tak na pół godzinki. Żeby Młoda usnęła i dało się oglądać.
3 odcinki "Czasu Honoru", ze dwie setki krzyżyków oraz chrapiący Smok później, z sypialni dobiega grobowy głos "Kochanie która godzinaaa?"
Nie obejrzeliśmy Agenta Muldera :P Ale za to ja obejrzałam swój serial z przystojnymi żołnierzami ;P i porobiłam trochę krzyżyków. A potem śpiewałam Linkin Park zmywając naczynia i korzystając z faktu, że wszyscy śpią ;)

A oto i nadrobiony kawałek Mikołaja - aż zaczynam wierzyć, że skończę go na tegoroczną Gwiazdkę ;P

piątek, 1 listopada 2013

Trochę nadrobionych robótek

Mąż wczoraj wrócił późną nocą z 3-dniowych warsztatów gdzieś w Karkonoszach, zmęczony, ale zadowolony. Ja dzięki 3 dniom wolności nadrobiłam zaległości w oglądaniu "Czasu Honoru" oraz do serialu powyszywałam sobie trochę. Jako że w sumie mam 3 prace terminowe, zrobiłam trochę z każdej.
I tak oto smok wentzlerowy dorobił się skrzydeł:

Mikołaj zaczyna pomału przypominać coś poza plamą:
 

A SAL bombkowy dorobił się kolejnej kokardki:
 


Mam nadzieję, że mimo wszystko dalej uda mi się coś pomalutku z nich dziergać, pomimo męża ;P Szczególnie, że fajnie byłoby zdążyć - smoka skończę, to wiem, ale nie wiem jak pozostałe obrazki ;/


wtorek, 22 października 2013

IV Zjazd Zakręconych w Ustroniu - wrażenia

Będzie długo, więc idźcie po kawę lub herbatę :P

Chętnych na warsztaty było ponoć ok. 650 osób, co poskutkowało m.in. koniecznością rozbicia warsztatów oraz noclegów uczestników na kilka miejsc.
Razem z koleżanką dostałyśmy pokój w Magnolii, bliźniaczym "trójkąciaku" do Tulipana, gdzie byłam w zeszłym roku. Reszta dziewczyn miała noclegi w Tulipanie. I tu ciekawostka. Magnolia z zewnątrz sprawia takie sobie wrażenie (w przeciwieństwie do Tulipana), za to pokój okazał się zdumiewająco przyzwoity. Ciepły, dobre światło, dodatkowe lampki, znośna całkiem łazienka z ciepłą wodą. A u dziewczyn w Tulipanie? PRL. W gorszym wydaniu. Brudno, ciemno, łazienka brzydko pachnąca itd. Z ciekawostek - w zeszłym roku dziewczyny też mieszkały w Tulipanie, po sąsiedzku ze mną, tyle że.. piętro wyżej. Śmiałyśmy się wtedy, że tak "na bogato" próbują wystrój zrobić, a to kafelki, a to wykładzina, frymuśne firanki, jakieś sztuki malarskie na ścianach.. Teraz już wiem, że IV piętro to dla VIPów chyba jest :P
Jedzenie - u nas bardzo dobre, każdy pokój miał swoje wydzielone miejsce przy stole, była tabliczka i tego się trzymano. W Tulipanie jak w zeszłym roku - ścisk, chaos i brak organizacji.
Podsumowując - jeżeli wybieracie się do Ustronia do któregoś z tych 2 ośrodków, to albo IV piętro w Tulipanie ;) albo wybierzcie Magnolię ;)

No to teraz stoiska, warsztaty i cała reszta.
Główna wystawa prac (nic nie wystawiałam tym razem) oraz większość stoisk była w Tulipanie. Tam były jak zawsze Coricamo, Ariadna, Hobby Studio z ciekawymi szpejami i katalogiem wspaniałych tkanin do haftu, dziewczyny z Ukrainy z ich gazetką oraz ręcznie wyszywanymi torebkami (śliczne! ale... 300 Euro? Nie w Polsce :/ ), zdaje się, że czeskie stoisko z tkaninami do patchworku (piękne! mogłabym kupować tylko po to, żeby na nie patrzeć :P), Osikowa Dolina, panowie od metalu i blachy ;) (ładne róże i smoki), stoisko z maszynami hafciarskimi, uf, duużo fajnych rzeczy.
U nas w Magnolii za to było stoisko z beading.pl (chyba), Needle&Art (yeah, dimki, dimki, i dużo do scrapbookingu) oraz rozczarowujące stoisko DMC (nie mieli nowych kolorów mulin (które już są dostępne w angielskich pasmanteriach, w Polsce ponoć premiera w listopadzie), nie mieli zestawów do haftu DMC tylko raptem kilka Lanarte, generalnie mocno promowali to śmieszne zpaghetti czy jaktamtemu - po prostu praktycznie całe stoisko to były tylko te włóczki i druty do tego).

Warsztaty.
Ja byłam zapisana na haft bajorkiem i złotą nicią oraz makramę, koleżanka na scrapbooking i drugie życie swetrów, a dziewczyny na scrapa, kartonaż, swetry i coś jeszcze - jakaś koronka, szydło czy inne druty.
Porobiły piękne prace - naprawdę super! Wiecie, jakie świetne można zrobić torby ze swetrów? Ha! A jak się przydają stare mężowskie koszule do zrobienia ładnych pudełek! Aż żałuję, że fotek nie mam, ale poszperam za jakimiś zjazdowymi i zalinkuję.

A moje...
Cóż... Haft bajorkiem jest.. interesujący :P Prowadząca - super kobietka, która potrafiła dużo wiedzy przekazać. Poza tym jest naprawdę profesjonalną hafciarką - tutaj możecie podziwiać jej prace.
Naszym zadaniem było nauczyć się czegoś o hafcie złotą nicią i bajorkiem oraz wykonać wzór, przypominający skrzyżowanie ananasa z królewskim jabłkiem. Niestety zdążyliśmy tylko połowę wykonać, i to nie całą, ale co tam, ważne, że wiem z czym to się je :P
 Środek to bordowy filc z kratką ze złotej nici i naszytymi koralikami (jak widać, moje nie trzymają pionu ;), obramowany koralikami i bajorkiem. Po lewej i po prawej jest tkanina ze złotą nicią, najbardziej zewnętrzna część po prawej to wykonany już ręcznie haft kładziony złotą nicią (couching dla fanek dimków ;) ), na dole zaś widać obramowanie liścia przy pomocy sznurka skręconego ze złotej nitki (cording). Ten liść powinien być wypełniony bajorkiem, a na górze i na dole jabłko-ananasa, jakiś koralikowo-cekinowy ozdobnik.
Tu jest zbliżenie na bajorek - to są te cienkie rureczki. Jest to właśnie rodzaj cienkiej, metalowej rureczki, którą tnie się na malutkie kawałeczki, dopasowane do wzoru (tak, żeby się nie wyginały w łuk, za każdym razem trzeba mierzyć) i przyszywa jak koraliki. Obecnie przede wszystkim używany do dystynkcji wojskowych itp. Może i do ornatów lub kościelnych obrusów też ;)

Fajna rzecz, ale to trzeba lubić, umieć, no i nie każdy wzór nadaje się do przerobienia na haft złotą nicią. Z warsztatów jestem zadowolona, prowadząca super, podziwiam szczerze, a że prowadzi też warsztaty z haftu płaskiego, to wiem do kogo się na niego zapisać za rok ;)

Makrama - PORAŻKA. Prowadziła pani, z którą w zeszłym roku miałam hardanger. Może i dużo wie, ale kompletnie nie potrafi tego przekazać. To chyba jedyne warsztaty, na których nie było robione coś, co można by dokończyć później czy zabrać od razu do domu. Otóż... uczyliśmy się węzłów. Fajnie. Tylko że można było ich się uczyć np. jednocześnie robiąc bransoletkę prawda? Ale po co? Przecież lepiej pokazać węzły, niech uczestnicy wyjdą z zamotanymi sznurkami i kartką z opisem na bransoletkę, zamiast z gotową biżu. Taka scenka - ktoś pyta się instruktorki "o, fajnie, robicie bransoletki?" A ta odpowiada z dumą w głosie "nie, uczymy się węzłów."
I tyle. Więcej nie napiszę bo znowu zacznę zgrzytać zębami. Zdjęć nie będzie, bo nie ma czego.

No to teraz zmiana klimatu na lepsze.
Organizatorzy tym razem zadbali o pamiątki ze Zjazdu i prócz przypinek (których nie było w zeszłym roku), dostaliśmy dokładną rozpiskę warsztatów, listę potrzebnych materiałów oraz wzór wraz z drukowaną kanwą do wyszycia haftem krzyżykowym. Ja przy okazji zabrałam 2 książeczki z DMC o hafcie hardanger, a przy zakupach w Needle&Art dostałam 2 małe katalogi Vervaco.

Kupiłam sobie dodatkowe hafciarskie nożyczki i szczypce do robienia biżuterii (wreszcie coś krótszego, to co ja mam to jakieś długaśne kolosy są).


No i obkupiłam się w zestawy Dimension. Może tylko 3 ;) ale też ludzie tak wybierali i przebierali, że zastanawiam się, co mnie ominęło :P
Dodatkowo kupiłam sobie gwiazdkę z Osikowej Doliny i małe gwiazdeczki (jakiś łańcuch z nich zrobię czy coś)


Ah, no i ponieważ bransoletki sama nie zrobiłam, kupiłam sobie makramową z shamballą od Moniki - prześliczna, 2 odcienie turkusu i czarny sznurek.

Nadrobiłam też jednego ufoka - po tym, jak pomyliłam kolory w smoku stwierdziłam, że to znak, że pora go na chwilę odłożyć. I w ruch poszły nici przy stateczku z Dimensions - wiem, że nie macie porównania, ale wszystkie górne żagle i całą tamtą część nieba udało mi się zrobić :) I jestem z tego dumna :) Stateczek z serii golden petits, także wielkości kotków będzie (13 x 18 cm).
Mam zresztą jakąś słabość do petitków, kotki już są, stateczek się robi, japoński tryptyk czeka (2 gejsze i samuraj), a jeszcze jest paw, kartka z muszlami i świeżo kupiona latarnia morska :P


A potem okazało się, że przyjechał mąż koleżanki, jest już niedziela i trzeba wracać do domu :(


Zdjęcia różne ze Zjazdu: fotki na stronie Ariadny, sporo na Facebooku u różnych osób (tu np. Needle&Art).

czwartek, 17 października 2013

SALowa bombka

No, to tak wygląda kawałek kokardki przy bombce ;)


Następne foty (mam nadzieję, że cudownie zakupowe ;P ) po Zjeździe :) Miłego weekendu wszystkim i wieeelu krzyżyków :)

środa, 16 października 2013

Przygotowania przez wyjazdem

W piątek wielki dzień :P Początek zjazdowego weekendu, warsztaty, spotkania, wspólne robótkowanie do późnej nocy....

Aż nie wiem co ze sobą zabrać - smok z pewnością, bo wypada podgonić, ale korci wziąć coś jeszcze ;)
W weekend ostatni sporo w kuchni siedziałam, więc w efekcie tylko trochę podgoniłam SALową bombkę - mulina jak i kanwa nadal szalenie mi się podobają. Fotki chyba jutro wrzucę.

niedziela, 13 października 2013

czwartek, 10 października 2013

Dzisiaj kostkowo

Tak na podsumowanie trochę dla siebie uznałam, że wrzucę fotki wszystkich kostek do tej pory zrobionych. Muszę przyznać, że chociaż to męcząca dziubanina, to jestem całkiem z nich zadowolona. Inna rzecz, że cały czas się uczę, więc już wiem jak zadbać o to, żeby wypełnienie nie wyłaziło na wierzch (a sądziłam, że wyłazić nie będzie) oraz jak w miarę możliwości pozakrywać rogi.
Kostki są dalej do kupienia w moim sklepiku na Etsy, ale mogę też zrobić na zamówienie coś w innym kolorze, z innym wzorem (przy okazji - kostki Rubika są w planach, nie myślcie, że zapomniałam o drugim najbardziej oczywistym kostkowym wzorze :P) w cenach do uzgodnienia ;)
Teraz będę robić dość dużą kostkę, bo aż 10x10 krzyżyków, jestem ciekawa, czy zaprojektowany wcześniej przeze mnie wzór na nią będzie równie dobrze wyglądać po wyszyciu, jak wygląda na papierze ;)
Aha - pajączków więcej nie robię :] Mam arachnofobię i sama świadomość, że ta kostka leży mi na półce nad głową jest co najmniej... niepokojąca ;]






poniedziałek, 7 października 2013

Zaległe fotki

No, poniedziałek poniedziałkiem, ale skoro karkówka się dusi i chwilowo nic przy niej robić nie muszę, to może zaprezentuję te zaległe zdjęcia z weekendu.
Zaległe heheh, aż z wczoraj ;)

Przy okazji - biorę udział w zabawie mikołajowej na Facebooku w grupie "haft krzyżykowy 2" - jest ktoś z tej grupy może wśród czytaczy? I pytanie nr 2 - czy jedzie ktoś na Zjazd do Ustronia?
I reklama nr 3 - dalej mam do sprzedaży ramę do haftu, sprzedam za 60 zł, naprawdę nikt nie potrzebuje czegoś do prac o wymiarach 50x50cm?

Ok, to teraz przejdźmy do rzeczy, póki Smok mi na kolanach śpi (wreszcie... kurcze... jakby nie mogła o rozsądnej porze, np. o 14:30...)

Smok wentzlerowy wzbogacił się o kilka krzyżyków w ramce.
Pamiętacie z zeszłego roku dodatki do "Przyjaciółki" z kanwą drukowaną? Otóż zaczęłam tego UFOka ;)



A oto moja szalona bombka SALowa. W przeciwieństwie do znacznej większości, ja zaczęłam od końca, czyli od wstążeczki :P
Po raz pierwszy wyszywam na takiej kanwie (16" ecru ze złotą nitką) i po raz pierwszy muliną cieniowaną :P Taki tam debiucik ;P
 


TUSAL październik


niedziela, 6 października 2013

Miały być foty i krzyżykowy weekend, a jest...

No i tak.
Młoda się rozchorowała. Leci jej z nosa, kaszle, prycha, marudzi.
Mąż ma siakieś deadliny przekroczone. Siedzi z nosem w monitorze, warczy, prycha i marudzi.

Miałam zrobić fotki podciągniętego ufoka, kilku krzyżyków więcej na smoku i materiałów na SALa bombkowego. Zamiast tego była potrawka z kuraka, rosół, racuchy i spacery z Młodą o dziwacznych porach - znaczy kiedy jest ciepło, a nie kiedy ona zwykle chodzi. No i jedyny plus - wczorajszy darmowy koncert Cocotier w Jazz Barze. Ale żeby za dobrze mi nie było, to kawę z Baileyem dostałam bez Baileya, a na koncert kuracjuszki przylazły ze swoimi dziećmi, tańcującymi, piszczącymi, różowymi (znaczy że dziewczynki) i biegającymi po całej sali, podczas gdy mamusie chichrały się dumne ze swego potomstwa sącząc herbatki.

Ludzie! Matki! Ja rozumiem, że rodzic też człowiek. Ja rozumiem, że dziecko też człowiek. Ja rozumiem, że urlop, że mózg został w domu, że koncert za darmo, że nie ma z kim dzieciaka zostawić. Ale do licha ciężkiego, nie po to własne zostawiam o 19 z teściową, żeby na koncercie wysłuchiwać pisków za uchem, bo jedna laleczka się z drugą zderzyła i chlipie!

Po koncercie było już troszkę późno i bombki nie chciało mi się zaczynać. Uznałam, że dzisiaj przy świetle dziennym. W czasie spaceru męża z Młodą. W czasie jej drzemki.
Mąż pracuje.
Dziecko nie spało.
Teraz piszę tego posta między osłem, nocnikiem, recytowaniem Słonia Trąbalskiego z pamięci i zabawą tygrysem.

Ja naprawdę chciałam tylko trochę krzyżyków przez weekend porobić.
Chlip.

wtorek, 1 października 2013

Rezerwat "Bór na Czerwonem" - rodzinna wycieczka

Dzisiaj zrobiliśmy sobie małą wycieczkę do arcyciekawego, jak się okazało miejsca. Był to rezerwat "Bór na Czerwonem" tuż koło nowotarskiego lotniska. W sumie to okazało się, że rezerwatem jest ten uroczy lasek po drugiej stronie pasa startowego :P
Świetnie zorganizowane ścieżki, znakomicie zorganizowane dojście z platformą widokową na kopułę torfowiska, a na początku kompleks gastronomiczno-wypoczynkowy (fajne domki). Naprawdę świetne miejsce, jeżeli ktoś z was będzie w Nowym Targu to polecam je odwiedzić.
Tutaj możecie sobie trochę poczytać -> info z Urzędu Miasta Nowy Targ
A teraz kilka fotek:

bór
ścieżka na torfowisko

ścieżka na torfowisko - przystanek ;)

kopuła torfowiska z platformy widokowej

platforma widokowa na torfowisko

fotogeniczny grzybek (chyba) ;)

niedziela, 29 września 2013

Włochata mulina

 Na fejsie ktoś zarzucił uroczym królikiem wyszytym włochatą muliną, taką jak tu, o -> http://www.brodenvie.com/Produits/2900-wisper-marron-rg-w75.aspx

Ktoś wie, czy można to gdzieś w Polsce dostać? Znaczy w jakimś polskim internetowym sklepie? ;P
A może już któraś z was wyszywała czymś takim?


środa, 25 września 2013

Zrób to sama - jesienna torebka

A pod tym zachęcającym tytułem kryje się mój mały żart ;P
Oto piękna, jesienna, damska torebka.
Ozdoba z liści: eko i natural, w dodatku pomaga w schudnięciu ;PP Póki co za darmo, absolutnie niepowtarzalna i z możliwością ułożenia wg ulubionej kolorystyki i w różnych wzorach ;)


wtorek, 24 września 2013

I po wolnym weekendzie

Była cisza, spokój, cisza, nikt mi na głowę nie właził (również w sensie dosłownym). Obejrzałam kilka filmów (ah, jak się docenia tv jak się go nie ma na codzień ;P ) - przy czym w piątek było naprawdę nieźle - najpierw "Thor" z Chrisem Hemsworthem, a potem "Kroniki Riddicka" i Vin Diesel - innymi słowy było na co się poślinić ;) i bez scen zazdrości ;P

Oto postępy w Smoku (całkiem nieźle jak na fakt, że najchętniej bym spała i nie pracowała igłą ;PP):
 
 Mam wrażenie, że jednak popełniłam jeden poważny błąd przy tym smoku (przy czym jak zaczęłam, tak już skończę) - otóż, on ma dużo ćwierćkrzyżyków. I ja wyszywam te 1/4. Ale chwilami powinnam robić 3/4 krzyżyki a nie ćwiartki (aczkolwiek i tak będą backstitche). Tylko że w tym wzorze jest tak, że np. mam jedną kratkę podzieloną równo na pół, że niby są tam 2 ćwierciaczki. Ale można to też tak odczytać, że jest jeden 3/4 i jeden ćwierciaczek. Tylko który jest który???? W DMC np. tego typu rozróżnienie robi się wielkością symboli - kratka na pół i w jednej symbol trochę większy od drugiego - czyli ten większy to 3/4 a mniejszy to 1/4. A tu nic. Oba takie same :/ To robię same 1/4 i mam nadzieję, że backstitch jakoś to ładnie wykończy ^^ Wiem, że przy dużych wzorach T.W. jest tak, że jak "poćwiartowany" krzyżyk jest na krawędzi wzoru, tzn. styka się z niewyszywanym płótnem to powinien być 3/4. No a jak w pozostałych wypadkach? Ktoś ma jakieś doświadczenie, zanim dorwę się do tych 4 czekających na mnie teresowych zestawów i je popsuję? ;)


A oto co wykopała z głębi szafy i mi sprezentowała moja mama (jako że ona już nie szyje ani tym bardziej nie haftuje):

Po prostu bomba, wzory cudne, nie tylko krzyżykowe, a niektóre to naprawdę można wykorzystać np. jako aplikację na dżinsach czy koszulkach. Jeszcze wydanie tego typu, że wzory na wielkich płachtach papieru gazetowego ;)

czwartek, 19 września 2013

Kostki, kosteczki...

Uff. Zrobione. Zfocone. Puszczone na żer ;) Jesienne i hazardowe ;) Uff.
A jutro na weekend wypad do rodziców bez męża i Młodej. Buchachacha, nareszcie się wyśpię!!! Będę mogła wyszywać ile zechcę!! I będę mogla zostawić całą robótkę, nożyczki i igły na wierzchu!!



Etykiety

Dimensions ptaszki DMC ufokowy rok HEAD latarnia morska Teresa Wentzler kanwa plastikowa dimek kostki SAL bombkowy Stitchy Dragon serwetka z dzwonkami zakładka ze smokiem Coricamo Mikołaj z "Przyjaciółki" Spitfire UFOK ufokowy rok 2 Nene Thomas ozdoby choinkowe Kołysanka Randal Spangler Curl up with a good book Dimensions Gold Collection Petites Lullaby TUSAL 2013 pudrowe róże ufoki zakładka zestaw do haftu DMC RR Zjazd Zakręconych czajniczki kanwa drukowana latch hook retro koci kalendarz róże dla teściowej Kokardka.pl Royal Paris candy u meri niebieski klematis obrazek świąteczny smok zakładka z cytrynami III Ogólnopolski Zjazd Twórczo Zakręconych UFO SAL Ustroń candy dzwonki haft płaski jesień poduszka prezent ptaszki-grubaski zakupy Boże Narodzenie Haft Pasja HobbyStudio Koci SAL Przyjaciółka TUSAL Tygrysek biżuteria córa frywolitka koraliki książki osikowa dolina osikowe wiórki smok i księżniczka wspólne dzierganie i czytanie zawieszka na choinkę ślubne Ariadna Clover Dni Kraftu Festiwal Twórczo Zakręconych Haftix Heritage Crafts Kraków Krasnystaw NeedleArt Orchidea Permin of Copenhagen Pracownia Wiewiur Tajemniczy SAL Twórcze Inspiracje Ty Wilson Złota Igła drewniane zawieszki hardanger imieniny irysy kartka z motylem kolibry koteczek królik kumihimo maczek prawa autorskie smalls SAL sowa stateczek tutoriale wymianka wymianka zakładkowa zimowy ptasiorek żurawie 4 pory roku Garfield IV Ogólnopolski Zjazd Twórczo Zakręconych Igłą Malowane Linda 27" Lugana 25 Sew&So V Zjazd Zakręconych w Ustroniu bransoletki z muliny breloczek do kluczy chińskie widoczki kanwa ze złotą nitką kartka na ślub len liście ludowe maki makrama małe wzory metryczka mirabilia mulina lniana mulina metalizowana DMC mulina satynowa DMC serce serducho tajniak