Pomyślałam sobie, że wypadałoby wziąć się w garść i zacząć coś publikować. Wymyśliłam sobie czwartki z królikiem, podsumowujące co udało mi się osiągnąć w poprzednim tygodniu...
Siedzę cicho i nawet choinki nie opublikowałam, bo... nie było czego. Od wielu tygodni zdrowie naszej rodzinki wikła się w dowolnych konfiguracjach ja + oba młode, do tego w lutym dodano mi wieeelką aktualizację do zlecenia, nad którym pracuje - jak już popłakałam się ze szczęścia, że udało mi się zrobić jakiś kawałek mimo wszelkich zarazków, to na drugi dzień bum! "Kochani, dorzuciłem trochę materiału...." i te trochę to było to wszystko, co udało mi się zrobić + ćwierć więcej... Do tego, jak pamiętacie, jestem zapisana na kurs haftu - przed to wszystko też w kursie jestem do tyłu i w efekcie w hafcie krzyżykowym powstało ostatnio niewiele, bo co mi się udało z nitką potańczyć, to w ramach kursu....
Do tej pory podczas kursu poznaliśmy "prostsze" ściegi, właśnie jestem w module o atłasku, następny to cieniowany (yeah!). I jeszcze Richelieu, ale to chwilowo sobie odpuszczam - jakoś nigdy nie miałam do niego serca ;) Ostatnio poznałam i zrobiłam pierwsze w życiu mereżki i to moja kolejna miłość, to jest coś wspaniałego!
A wcześniej ściegi zadziergiwane:
I inne, tutaj np. łańcuszki:
Kurs sam z siebie szalenie mi się podoba, ponieważ poza krzyżykami praktycznie nie wyszywam, więc dla mnie taka nauka totalnie od podstaw to jest to. Właśnie ruszają zapisy do 2. edycji - jeśli któraś z was chciałaby się nauczyć lub podszkolić - polecam.
W maju mamy mieć pokursowe spotkanie w Łodzi - mam nadzieję, że do niego dojdzie...
A teraz - Czwartek z Królikiem! A może - Króliczy Czwartek? Królikowy Czwartek? Królik z Czwartkiem? ;) Czwarty Królik Tygodnia? ;P Która wersja najlepsza? :P
Jako pierwszy - Kliczko Króliczko prezentuje - fundamenty... To domek, który miał być zrobiony do końca lutego:
Chińskie szaleństwo w Belfaście - jeszcze chwila i pojawi się nowy kolor:
Sal Kakao (którego pilnuje Kliczko Króliczko), z którego powinnam wyszyć połowę górnej ramki i jedno ciacho:
Haha. Że się tak wyrażę. Inna rzecz - zaplanowałam wyszycie na kremowej Aidzie, bo bardzo ją lubię. I wiecie, co się okazało? Nitka, która wydawała mi się biała, jest tak naprawdę... kremowa Oo i zlewała mi się tak bardzo z kanwą, że musiałam ją zamienić. Zamieniłam na B5200, widać powyżej.
Jest mało, ale może (powtarzam, może) uda mi się skończyć chociaż ten kawałeczek białej eee... serwetki? przed 9 marca, żeby pochwalić się u Istkierki czymkolwiek ']
I ostatni, ale wcale nie najmniej ważny:
Jestem w zasłonie. To z jednej strony fajne, bo spory kawałek w małej ilości kolorów, z drugiej - nudne i słabo widać postępy ;]
Hmm... 4 króliki na 4 dzień tygodnia - wierzcie lub nie, ale to przypadek :P
I na dziś to tyle, do przeczytania następnym razem :)